facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Na dłoń czy na klęczkach?
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2011 - maj
TAKA NASZA CODZIENNOŚĆ

mama Ania

strona: 15



Wracamy ze szkoły samochodem. Na tylnim siedzeniu trwa walka o to, kto zje drożdżówkę z kruszonką, a kto ze śliwką. Kruszonka dla zwycięzcy tej bitwy. Niestety, o 15.00 jest to w cukierni towar deficytowy, ciężko złapać dwie identyczne drożdżówki. W głowie układam listę zakupów i staram się ją zapamiętać, bo nie sposób trzymać kierownicę i pisać jednocześnie. Obiad na dziś czeka w domu, do odgrzania jedynie. Ale muszę szybko wymyślić coś na jutro. Za moimi plecami kruszonkę wygrywa Olek, a ja w tej sekundzie wyskakuję do sklepu, powtarzając w kolejności alfabetycznej: bagietki, makaron, masło, mielone, sałata, sos boloński…
W domu ani się obejrzę, a po dzisiejszej zupie ogórkowej zostaje stos naczyń do mycia w zlewie i stół pełen okruszków od chleba.
– Mama, czy są herbatniki na podwieczorek? – pyta z pokoju Seweryn – zjadłbym te, co wczoraj były, czekoladowe! W sumie to sama chętnie też bym zjadła i wypiła herbatę. Nastawiam więc wodę i biorę się za zmywanie naczyń. Przez głowę przebiega mi myśl, że jeszcze trochę, a ustalę dyżury na zmywanie i wtedy sama będę z pokoju wołać o ciastka, ale jak na tę chwilę ,ryzyko strat materialnych jest zbyt duże. Herbatniki rozchodzą się zanim zdążę złapać drugiego. Dzieciaki kręcą się między stołem a lodówką. Skoro już tu stoję, to wrzucam mielone na patelnię, raz-dwa sos będzie gotowy. Jutro po pracy tylko ugotuję ziemniaki.
– A co jutro na obiad?
– Seweryn, czy ty nie przesadzasz? Dopiero co skończyliśmy obiad jeść! Ja jeszcze z kuchni nie wyszłam, a ty już pytasz, co jutro na obiad?
– Aha, no to w takim razie, co będzie na kolację, bo ja chcę płatki! – szybko odnajduje się w sytuacji Seweryn.