facebook
Audiobook:
O Janku przyjacielu młodzieży
autor: Maria Kączkowska
odcinek 33: Zadanie życia spełnione


W Waszych intencjach modlimy się codziennie
o godzinie 15:00 w Sanktuarium
M.B.Wspomożycielki Wiernych w Szczyrku
O ustanie pandemii corona wirusa
Staszek
2020-05-29 10:06:03
W intencji wszystkich MAM
Ala
2020-05-29 10:04:41
Za Tomka z W
Piotr
2020-03-29 19:05:04
Blogi:
Agnieszka Rogala Blog
Agnieszka Rogala
relacje między rodzicami a dziećmi
Jak nie kochać dzieci.
Karol Kliszcz
pomiędzy kościołem, szkołą a oratorium
Bezmyślność nie jest drogą do Boga
Karol Kliszcz Blog
Łukasz Kołomański Blog
Łukasz Kołomański
jak pomóc im uwolnić się od uzależnień
e-uzależnienia
Andrzej Rubik
z komżą i bez komży
Na dłoń czy na klęczkach?
Andrzej Rubik Blog
Maria Fortuna-Sudor Blog
Maria Fortuna-Sudor
na marginesie
Strach
Tomasz Łach
okiem katechety
Bóg jest czy nie jest?
Tomasz Łach Blog

Archiwum

Rok 2018 - luty
O suwerenność w sercu

ks. Marek Chmielewski sdb

strona: 26



NIE WOLNO NAM ZANIEDBAĆ TROSKI O BOJAŹŃ BOŻĄ. Jeśli jej zabraknie, serce człowieka nie zostaje puste. Gdy odrzuci Boga, sam będzie zmuszony zająć Jego miejsce.


Siadam do pisania kilka dni po zmianie premiera w Polsce. Lubiłem słuchać Pani Beaty Szydło. Mó¬wiła prosto, jasno, z przekonaniem, które krzepiło serce i kazało wierzyć, że jest tak, jak mówi i będzie, jak za-powiada. Jej wołanie: „Nie macie suwerenności w sercu!”, skierowane w Sejmie do totalnej opozycji, utkwiło we mnie niezwykle mocno. Dla mnie to klucz do lektury ostatnich wydarzeń i całych naszych bolesnych dziejów.
Suwerennym się jest najpierw w sercu. Św. Maksymilian, bł. oratorianie z Poznania, bł. ks. Popiełuszko są tego najlepszym dowodem. A przecież obok nich żyli różni folksdojcze, donosiciele, tajni współpracownicy albo po prostu ludzie zrezygnowani, pozbawieni nadziei, pogodzeni z losem, któremu się biernie poddali. Jakże cienka dzieliła ich granica. Którędy biegła? W roku 100-lecia odzyskania niepodległości trzeba się zmierzyć z tym pytaniem. Chciałbym do poszukiwań odpowiedzi dorzucić pewien salezjański element. Chodzi o „bojaźń Bożą”. To nie strach przed Bogiem, ale obawa o to, aby Boga zastąpić kimś lub czymś innym. Ks. Bosko chciał, aby to Bóg był Bogiem w życiu jego chłopców. Znakomita większość używanych przez niego środków miała charakter „religijny”. Modlitwa, msza św., spowiedź, nawiedzenie, nabożeństwo, katecheza, konferencja, słówko, słówko na ucho, sprawozdanie, ćwiczenie dobrej śmierci, towarzystwa religijne… to wszystko służyło jednemu: uszanowaniu prymatu Boga! Bóg bowiem jest Bogiem, a my jego stworzeniami, przypominał ks. Bosko. On jest wielki, a my mali. On jest godny adoracji, a my zmiłowania. Nie ma przepaści pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Bo Bóg dał nam łaskę pobożności, która sprawia, że szukamy Boga, że Go szanujemy, że się do Niego zwracamy. „Pamiętajcie chłopcy! Jesteśmy stworzeni, aby kochać Boga i mu służyć! Gdybyśmy posiedli wszystko, ale stracili bojaźń Bożą, na nic to będzie! Bo od bojaźni Bożej zależy każde nasze dobro materialne i duchowe!”. Ks. Bosko – co dla nas ważne – uczy, że bojaźń Boża jest fundamentem „suwerenności w sercu”. W 1848 r. ks. Bosko został zaproszony na uroczystości ogłoszenia nowej konstytucji piemonckiej. Była ona promowana przez antyklerykałów i szkodziła Kościołowi. On wiedział, że nie powinien brać udziału w takiej uroczystości. Nie mógł jednak obrazić władz. Napisał więc list, w którym wyjaśnił, że jako kapłan i wychowawca młodzieży chce pozostać poza polityką i czynić miłosierdzie. Tego potrzebuje i państwo, i Kościół. Na uroczystości nie poszedł. Nie sprzedał Boga, służąc poprawności politycznej. Znalazł szacunek u wszystkich. W sierpniu 1867 r. otwarto nowy odcinek kolei żelaznej. Przyjęcie dla gości urządzono w domu salezjańskim w Lanzo. Ks. Bosko był tam obecny. Po wszystkim mówił do salezjanów: „Ci wszyscy ministrowie dawno nie słyszeli tylu kazań, co dziś ode mnie. Oni tego potrzebowali. Podszedłem do nich z szacunkiem i delikatnością, ale każdemu powiedziałem to, co myślę i czuję!”. Ks. Bosko niezależny. Ten „suwerenny w sercu” kapłan wychował ludzi wolnych od politycznej poprawności. Z tego nurtu po 1918 r. wyszli wychowankowie salezjańscy z Oświęcimia, Przemyśla, Różanegostoku, Aleksandrowa Kujawskiego i innych dzieł. Oni uczestniczyli w budowaniu II Rzeczpospolitej, w wojnie obronnej 1939, w szeregach AK i w Powstaniu Warszawskim. Historia takiego wychowania może się dziś z powodzeniem powtórzyć! Nie wolno nam zaniedbać troski o bojaźń Bożą. Jeśli jej zabraknie, serce człowieka nie zostaje puste. Gdy odrzuci Boga, sam będzie zmuszony zająć Jego miejsce. A wtedy, gdy przyjdą wyzwania i zagrożenia, jak każdy będzie się bronił. Tak jak umie. Użyje plotki, będzie agresywny i wulgarny, zadufany w sobie, będzie lawirował i z łatwością zmieni gusta i poglądy, zawsze będzie powierzchowny w traktowaniu spraw i osób. Tak się dzieje, gdy braknie bojaźni Bożej! Skąd my to znamy? „Nie macie suwerenności w sercu” – mówiła o nich Pani Premier Beata Szydło. 