- LIST PRZEŁOŻONEGO GENERALNEGO - Wychowywać
- WYZWANIA
- WYCHOWANIE - UWAGI PSYCHOLOGA. Mistrzyni i Matka
- WYCHOWANIE. Wychowanie do świętości
- OKIEM RODZICA. W poszukiwaniu wzoru do naśladowania
- ROZMOWA Z... Nauczycielka dyskrecji
- GDZIEŚ BLISKO. Pani z Górki
- SŁÓWKO O KSIĘDZU BOSKO.Maryjny pielgrzym
- BŁYSKAWICZNY KURS MODLITWY
- DUCHOWOŚĆ. Dar Matki
- DUCHOWOŚĆ. Cześć i wstawiennictwo Maryi
- POD ROZWAGĘ. Lalki bez oczu
- SALEZJAŃSKI RUCH MŁODZIEŻOWY. Ladies and Gentlemans, Madames et Monsieurs!
- RODZINA SALEZJAŃSKA. Służebnica Boża s. Laura Meozzi FMA
- W ANEGDOCIE
- MISJE. Prosto z Hawany
- PLACÓWKI SALEZJAŃSKIE. Czaplinek
- CHOWANIE. Podwórko czy ogród?
- TAKA NASZA CODZIENNOŚĆ
SŁÓWKO O KSIĘDZU BOSKO.Maryjny pielgrzym
ks. Marek Chmielewski SDB
strona: 12
Jeśli dobrze przyjrzeć się księdzu Bosko, z całym spokojem można powiedzieć, że jedną z jego cech charakterystycznych jest nieustanne bycie w drodze.
Dzieciństwo i młodość ksiądz Bosko spędził właściwie na pielgrzymowaniu pomiędzy wioskami, miasteczkami, rodzinami i ludźmi w celu uporania się z biedą i zdobycia wykształcenia. Pielgrzymowaniem naznaczone były początki jego Oratorium, kiedy nie posiadając stałego miejsca, wędrował ze swymi chłopcami, tam gdzie wskazała mu Opatrzność. Potem w sprawach Kościoła i swego Zgromadzenia przemieszczał się po Półwyspie Apenińskim, był we Francji i w Hiszpanii. W okresie wakacji zabierał swych wychowanków na kilkudniowe wycieczki piesze po Piemoncie. Wędrował nawet wtedy, gdy nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Prosił, aby zanoszono go do bazyliki Wspomożycielki, gdzie spowiadał, albo na boisko, gdzie obserwował zabawy oratorianów.
Wyraźny rys maryjny przyjmowały piesze wyprawy Oratorium organizowane przez księdza Bosko w okresie, który wpisuje się pomiędzy lato 1845 r. a wiosnę 1846 r. Nie posiadał on wtedy jeszcze żadnego kościoła, kaplicy czy innego godnego lokalu, w którym można by gromadzić chłopców na liturgię. Jego wędrowne Oratorium korzystało wtedy z gościny w ochronce św. Filomeny, na zapleczu młynów nad Dorą (Molassi), w domu Moretta czy na łące braci Filippich. Zapominamy jednak, że tam chłopcy trafiali dopiero po południu. Rankiem spotykali się natomiast w różnych kościołach w Turynie i w okolicach. Tam ksiądz Bosko spowiadał i odprawiał dla nich mszę św. Większość z tych świątyń poświęcona była Matce Bożej.
Wypada wspomnieć najpierw Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia (Consolata), znajdujące się dwa kroki od dzisiejszego Oratorium na Valdocco. Za czasów księdza Bosko były to zupełne peryferie miasta. To w tym kościele Jan Bosko modlił się jako kleryk, tam odprawił swą drugą w życiu mszę św., jego chłopcy modlili się w tej świątyni o zdrowie swego nauczyciela w 1846 r., przez wiele lat miał tam stały dyżur w konfesjonale. Zaraz po śmierci Matusi Małgorzaty prosił tam Pocieszycielkę, aby była odtąd Matką jego i chłopców.
Chętnie udawano się także na wzgórze Superga, ok. 10 km od Turynu, gdzie wznosi się majestatyczna bazylika Narodzenia Maryi. We „Wspomnieniach Oratorium” ksiądz Bosko zdaje relację z pierwszej pielgrzymki do tego miejsca. Chadzano też na Górę Kapucynów (ok. 3 km od miasta), gdzie obok klasztoru, od którego bierze nazwę wzgórze, znajduje się kościół Matki Bożej z Góry (del Monte). W drodze odmawiano różaniec i Litanię do Matki Bożej. Na miejscu ksiądz Bosko spowiadał i odprawiał mszę św. Potem kapucyni przyjmowali wszystkich na śniadaniu. Innym celem niedzielnych pielgrzymek był kościół Zwiastowania (Madonna del Pilone) przy dzisiejszym corso Casale. W czasach ksiądza Bosko był to teren poza miastem, aby do niego dotrzeć trzeba było pokonać Pad, korzystając z barki. Podczas rejsu śpiewał zwykle chłopięcy chór i grały trąbki.
Wspomnę jeszcze kościół Zwiastowania (Madonna in Campagna), przy dzisiejszej via Massaia. W początkach Oratorium były to peryferia miasta, przez które prowadziła droga do Lanzo. Kościół był odległy o ok. 2 km od centrum. Opiekowali się nim kapucyni. W niedzielę 8 marca 1846 r., kiedy bracia Filippi wymówili księdzu Bosko dzierżawę łąki na potrzeby Oratorium, ks. Bosko zabrał chłopców na pielgrzymkę do tego właśnie miejsca. Po drodze, mimo zmartwienia brakiem siedziby, śpiewano i odmawiano różaniec. Potem była msza św. i uroczyste nieszpory. Proszono Boga przez przyczynę Patronki kościoła o nowe miejsce dla Oratorium. Gdy późnym popołudniem chłopcy bawili się po raz ostatni na łące Filippich, do księdza Bosko podszedł Pancrazio Soave i poinformował, że niejaki Pinardi chętnie wynajmie swą szopę na potrzeby chłopców. Szopa znajdowała się na Valdocco. Resztę tej historii już znamy.