- Najbardziej wspaniałe i cenne pieniądze, jakie kiedykolwiek widziałem
- Od redakcji
- Wielki Post nie jest tylko dla postu
- Uganda Dożywianie w obozie dla uchodźców
- Angola Renowacja szkoły
- BOLIWIA Wyposażenie warsztatów technicznych
- Małomiasteczkowy? Jestem z tego dumny!
- Jak okiełznać szkolny stres?
- Ksiądz Jan Woś SDB – historyk z pasją
- Subiektywne przypisywanie odpowiedzialności
- Rodzice – dwoje ludzi w różowych okularach
- Zły Bóg Starego Testamentu?
- Wspomagajmy, wspierajmy, chwalmy
- Cieszcie się i radujcie (Mt 5,12)
- Efekt „łał”
- Żywa wiara
- Polska w pigułce
- Nauczyciele
Polska w pigułce
Piotr Legutko
strona: 28
Są takie rodziny, których dzieje w niezwykły sposób odzwierciedlają losy narodów.
Opowiedzieć o nich to tak, jakby pisać podręcznik historii. Generał Józef Dowbor-Muśnicki, naczelny dowódca powstania wielkopolskiego sprzed stu lat, miał czworo dzieci: dwie córki i dwóch synów. Starsza, Janina, po mężu Lewandowska, miała niecodzienną jak na kobietę pasję – latanie. W dodatku nosiła mundur porucznika Wojska Polskiego. Zginęła w Katyniu, Sowieci zamordowali ją strzałem w tył głowy. Młodszą córkę, Agnieszkę, rozstrzelali w Palmirach Niemcy już w 1940 roku. 22-letnia dziewczyna działała w Organizacji Wojskowej Wilki. Czy można sobie wyobrazić bardziej symboliczną opowieść o polskim losie? Można, choć w trochę innym stylu. Do księgarń trafiła właśnie książka „Kossakowie. Biały Marsz”. Joanna Jurgała-Jureczka opisuje w niej historię jednej z najsłynniejszych polskich rodzin. Wojciech i Tadeusz byli bliźniakami. Pierwszy został malarzem, chyba najsławniejszym ilustratorem czynu legionowego, drugi bohaterem wojny polsko-bolszewickiej. Tadeusz był ojcem Zofii Kossak-Szczuckiej, jego dom w Górkach Wielkich na Śląsku Cieszyńskim stał się jednym z najważniejszych literackich salonów II RP. Zofia zaś, to chyba najbardziej niedoceniana postać polskiej historii XX wieku. Autorka wspaniałych powieści, ale także współzałożycielka Rady Pomocy Żydom „Żegota” i katolickiego Frontu Odrodzenia Polski. Więźniarka Auschwitz i uczestniczka powstania warszawskiego, osoba wielkiej wiary, przez całe życie blisko związana z Kościołem. Obie rodziny cechował wielki patriotyzm, obie naznaczone są cierpieniem (w Auschwitz zginął syn Zofii Kossak), ale nie tylko to decyduje, że można je określić „Polską w pigułce”. Nie jest bowiem tak, że historię tworzyli tylko herosi. Pomijając fakt, że różne są odmiany bohaterstwa i na różnych polach można się zasłużyć dla kraju, to przecież nie każdy ma w sobie odpowiedni gen. Są życiorysy bardziej i mniej piękne, są tragiczne, ale i bardzo zwyczajne. Jak u Dowbor -Muśnickich i Kossaków. „Moje dzieci winny pamiętać, że są Polakami, że pochodzą ze starej rodziny szlacheckiej o pięciowiekowej nieskazitelnej przeszłości i że ojciec ich dołożył wszelkich swych możliwości dla wskrzeszenia Polski w jej byłej chwale i potędze. Ma zatem prawo żądać od swego potomstwa, by nazwiska naszego niczym nie splamiły” – napisał w swoim testamencie twórca I Korpusu Polskiego w Rosji. Zastosowały się do tych słów córki, ale już nie synowie. Giedymin, nadzieja rodu, był wybitnie uzdolniony, miał zrobić karierę naukową we Francji, ale uległ namiętności do hazardu. Skończył jako… szewc. Drugi syn, Olgierd, zawodowy wojskowy, też świetnie się zapowiadał, ale popełnił samobójstwo… z miłości. Obie te biografie w niczym przecież nie zmieniają symboliki losów tej rodziny. Przeciwnie, one dopełniają obraz, nadają mu kolorów i realizmu. Rodzina Kossaków tworzy jeszcze bardziej barwne i zróżnicowane polskie płótno. Kuzynkami Zofii były wszak poetka, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, oraz Magdalena Samozwaniec, nazywana „pierwszą damą polskiej satyry”. W czasach nam współczesnych Simona Kossak – wnuczka Wojciecha – znana była z kolei z bezkompromisowych poglądów i działań na rzecz ochrony przyrody, zwłaszcza Puszczy Białowieskiej. Mamy więc w tej rodzinie reprezentowane niemal wszystkie „resorty” i specjalności potrzebne, by zdefiniować polski los na przestrzeni ostatnich 100 lat. Warto zatem sięgać po biografie polskich rodów, nie tylko zresztą tak sławnych. Przecież historia Polski jest właśnie nimi pisana.